Nowy format: bez scenariusza, w drodze do pracy
Nagrałem dwa pierwsze odcinki. Kamera, droga do pracy, moje myśli — bez scenariusza, bez montażu, bez lektora. Mówię po polsku, którego od lat nie używam na co dzień, i słychać to od pierwszego zdania. Zostawiam tak, jak jest.
Nie z niedbałości. W „Dwóch alarmach" przywołuję Zahaviego: w przyrodzie to koszt czyni sygnał wiarygodnym, bo tani sygnał mógłby nadać każdy. Tekst odczytany gładko nie kosztuje nic. Zdanie powiedziane raz, w marszu, bez możliwości poprawki — kosztuje. I to jest jedyna rzecz, której gładsza forma dać nie umie.
Pierwszy odcinek jest o mechanizmach stadnych i o tym, że dwa korzenie, przetrwanie i reprodukcja, nie ciągną w tę samą stronę. Rywalizują ze sobą. Przetrwanie premiuje ostrożność. Reprodukcja premiuje widoczność i ryzyko. Nie da się iść w obie strony naraz.
Odcinek 1 — nowy format:
youtu.beDlaczego „myśl pozytywnie" Ci nie pomożeLabirynt szczęścia
Drugi jest o tym, czym właściwie jest szczęście. Nie celem — językiem. Ewolucja nie mówi do ciebie zdaniami, tylko stanami ciała: dobre emocje znaczą „to ci służyło", złe — „wyjdź stąd". A suma jednych i drugich to dokładnie to, co nazywasz swoim samopoczuciem. Nie da się go poprawić wprost. Da się zmienić to, czym się karmi.
Odcinek 2 — czym jest szczęście:
youtu.beAuto, paznokcie, mięśnie — wszystko sygnalizuje jednoLabirynt szczęścia
Na koniec rzecz, którą wolę powiedzieć sam, zanim powie ją ktoś inny. Dopiero się tego uczę i drugi odcinek jest wyraźnie lepszy od pierwszego. Nie mam pewności, czy robię to dobrze. Ale ta strona od początku stoi na pomiarze zamiast na deklaracji, więc trudno byłoby mi zaczynać od udawania, że wiem, co robię.
13 sierpnia 2026