Nowy esej: «Polisa, która nie zna twojego imienia»
Policz, ilu ludzi wyciągnęłoby cię z kłopotów, gdyby jutro zawaliło się wszystko naraz. Teraz policz drugą stronę: dla ilu ludzi to ty jesteś tą osobą — nie życzliwym znajomym, tylko kimś, na kim ktoś naprawdę oparł swoje plany.
Druga liczba jest zwykle mniejsza. I to ona, nie pierwsza, mówi coś o tym, jak się czujesz.
Esej jest o tej drugiej liczbie i o pozycji, która wypadła z rachunku, kiedy zamienialiśmy stado na coś wyraźnie lepszego. Długo wygląda na tekst o ubezpieczeniach. Kończy gdzie indziej — przy człowieku, któremu obiektywnie nic nie brakuje i któremu mimo to coraz częściej nie chce się rano wstawać.
Przeczytaj:
adgrex.euPolisa, która nie zna twojego imienia — Eseje | Labirynt szczęściaZrób jedną rzecz, zanim przeczytasz resztę. Wyobraź sobie, że jutro tracisz wszystko naraz: pracę, mieszkanie, zdrowie. Nie pytam, co byś zrobił. Pytam o…
Robi się przy tym coraz ciekawiej. Za każdym razem, kiedy wydaje mi się, że już wszystko rozumiem, chwilę później dochodzi coś nowego — i rzadko jest to drobiazg. Zwykle wygląda na rzecz decydującą. John Wheeler mówił o tym tak: „Żyjemy na wyspie otoczonej morzem niewiedzy. Im bardziej rośnie nasza wyspa wiedzy, tym dłuższy robi się brzeg naszej niewiedzy".
8 sierpnia 2026