Zleciła zewnętrznemu zespołowi badawczemu audyt własnych produkcji pod kątem reprezentacji, opublikowała jego wyniki i ogłosiła zobowiązania na kolejne lata.
Amazon Prime Video, podobnie jak Netflix, inwestował w treści eksplorujące tematy społeczne, polityczne i kulturowe. Firma otwarcie deklarowała swoje zaangażowanie w promowanie równości i sprawiedliwości społecznej, co przejawiało się w licznych produkcjach dostępnych na platformie. Warto jednak od razu zaznaczyć rozróżnienie, które w tej dyskusji ginie najczęściej. Deklaracja dotyczyła tego, co firma produkuje, a nie tego, co i komu wyświetla. To są dwie różne rzeczy i w dalszej części nie będę ich mieszał.
YouTube, będący własnością Google, jest platformą, która umożliwia użytkownikom na całym świecie tworzenie i udostępnianie treści, mając ogromny wpływ na kształtowanie opinii publicznej. Google nigdy nie opisało swojego algorytmu jako narzędzia realizacji polityki różnorodności. Oficjalnie ranking opiera się na czasie oglądania i zadowoleniu użytkownika. Firma nie ukrywała jednak warstw nałożonych na ten fundament: promowania źródeł uznanych za autorytatywne w tematach wiadomości, wyborów i zdrowia oraz ograniczania zasięgu treści granicznych, czyli takich, które regulaminu nie łamią, ale zostały uznane za szkodliwe.